Co z tą zazdrością?

Co z tą zazdrością?

„Każda z emocji jest dla nas informacją” to zdanie często powtarzam w pracy gabinetowej. Czy dotyczy również zazdrości?

Oczywiście, że tak.

Ten fakt często nas zaskakuje, ponieważ zazdrość kojarzy nam się z czymś złym, niepożądanym, a nawet wstydliwym. Z czymś, co należy ukryć głęboko w szufladach naszej świadomości.

Nasze przekonania dotyczące zazdrości w dużej mierze wynikają z kultury, w której dorastaliśmy, oraz z tego, jak nasi rodzice i opiekunowie reagowali na trudne emocje. Jeśli nie mieliśmy wystarczająco dużo przestrzeni, aby je przeżywać, nazywać i rozumieć, mogliśmy nauczyć się, że niektórych emocji lepiej nie pokazywać, a nawet nie zauważać.

A przecież zazdrość może być dla nas ważną wskazówką.

Może mówić o poczuciu braku, deficycie czy niezaspokojonej potrzebie. Czy jest w tym coś złego? Niestosownego?

W końcu każdy z nas doświadcza niezaspokojonych potrzeb. Każdy na swój własny sposób.

Kiedy więc pojawia się zazdrość, warto na chwilę się zatrzymać i zapytać siebie:

O czym ona mnie informuje?
Jakiej mojej potrzeby dotyka?
Czego pragnę, czego mi brakuje?
Za czym tęsknię?

To trochę tak, jakbyśmy pod wpływem zazdrości zanurzali się głębiej w nasze pragnienia i marzenia.

Oczywiście zazdrość może być bardzo trudnym doświadczeniem. Może powodować napięcie, smutek, złość czy poczucie niższej wartości. Czasem prowadzi również do unikania ludzi z naszego bliskiego otoczenia, szczególnie wtedy, gdy ich życie, relacje czy osiągnięcia konfrontują nas z tym, czego sami bardzo pragniemy.

Dzieje się tak między innymi wtedy, gdy z jakiegoś powodu trudno nam zbliżyć się do własnych potrzeb albo znaleźć sposób na ich zaspokojenie.

W takich sytuacjach pomocna może być rozmowa z psychologiem czy psychoterapeutą – szczególnie jeśli zazdrość staje się źródłem cierpienia, wpływa na relacje lub sprawia, że zaczynamy wycofywać się z ważnych dla nas obszarów życia.

Możemy wtedy spróbować potraktować zazdrość nie jako wroga, lecz jako posłańca.

Posłańca, który mówi:

„Spójrz. To jest dla Ciebie ważne.”

Być może zazdrość pokazuje nam kierunek. Może inspirować, motywować i pobudzać kreatywność – nie po to, byśmy stawali się tacy jak ktoś inny, ale po to, byśmy lepiej rozpoznali własne potrzeby i zastanowili się, jak możemy je realizować w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami.

W tym sensie zazdrość może stać się naszym „przyjacielem”.

Nie dlatego, że jest przyjemna.

Dlatego, że może przynieść nam ważną informację.

Jakie potrzeby mogą kryć się za zazdrością?

Kiedy składamy sobie życzenia, często mówimy o pieniądzach. Czy pieniądze są potrzebą?

Nie – pieniądze są raczej środkiem, który może pomóc nam zaspokajać różne potrzeby. I nie są jedynym sposobem ich realizacji.

W klasycznej hierarchii potrzeb Maslowa wyróżnia się m.in.:

  • potrzeby fizjologiczne – jedzenie, picie, sen, odpoczynek czy potrzeba komfortu fizycznego;
  • potrzebę bezpieczeństwa – stabilność, ochronę przed zagrożeniami, poczucie przewidywalności i bezpieczeństwa;
  • potrzeby przynależności i bliskości – miłość, przyjaźń, więź, akceptację i bycie częścią grupy;
  • potrzebę szacunku i uznania – poczucie własnej wartości, kompetencji, sprawczości i bycia docenianym;
  • potrzebę samorealizacji – rozwijanie swoich możliwości, zainteresowań, talentów i realizowanie ważnych dla siebie celów.

Warto jednak pamiętać, że współczesna psychologia nie traktuje hierarchii Maslowa jako sztywnego schematu, w którym wszystkie potrzeby muszą być zaspokajane kolejno, jedna po drugiej.

Każdy z nas może mieć też własną, bardzo osobistą mapę potrzeb.

I choć sposób, w jaki próbujemy je zaspokajać, może podlegać ocenie etycznej czy mieć konsekwencje dla innych ludzi, samo odczuwanie potrzeb nie jest czymś niewłaściwym.

Dlatego następnym razem, kiedy pojawi się zazdrość, może zamiast pytać:

„Co jest ze mną nie tak?”

warto zapytać:

„Czego tak bardzo pragnę?”

Być może odpowiedź będzie początkiem ważnej rozmowy – z samym sobą, z bliską osobą albo z terapeutą.

Bo zazdrość nie zawsze mówi nam:

„Chcę mieć to, co ma ktoś inny.”

„To, co widzisz u kogoś, pokazuje Ci coś ważnego o Tobie.”

Może więc warto potraktować ją jak posłańca.

Nie musimy robić tego, co podpowiada emocja.
Możemy za to posłuchać, co próbuje nam powiedzieć.